|
| ||
Dziś jest
|
||
|
Leap Project 2007
W roku 2007 projekt LEAP (…) odbywał się w jednym z większych norweskich miast, Stavanger, w St. Olav videregaende skole. W tym roku miał on na celu przybliżenie jego uczestnikom jednego z Millenium Goals – „Goal 2. Education for All”. Millenium Goals jest to grupa celów wyznaczonych przez ONZ do osiągnięcia przez wszystkie kraje na świecie. W projekcie brali udział uczniowie z sześciu szkół z pięciu krajów (Polski, Norwegii, Finlandii, Włoch oraz dwie z Wielkiej Brytanii – z Anglii i ze Szkocji). Wszyscy uczestnicy mieli za zadanie przedstawić przewodnie hasło projektu za pomocą tańca, dramy, sztuki lub prezentacji Power Point, wedle wyboru. Zostaliśmy podzieleni na kilka mniejszych grup, w których opracowywaliśmy nasze prezentacje. Oczywiście, grupy starano się dobierać tak, aby w żadnej z grup nie dominowała jedna narodowość. Niestety, nie zawsze było to możliwe. Przez kolejne trzy dni pracowaliśmy nad naszymi projektami. W tym czasie wszyscy zdążyli się poznać i polubić, także pomiędzy grupami (choć pracowaliśmy w różnych pomieszczeniach). Udało się także zawrzeć kilka przyjaźni. Efekty naszej pracy prezentowaliśmy ostatniego dnia. Wszystkie projekty okazały się niezwykle ciekawe. Wielkie zainteresowanie wzbudziły oczywiście scenki przygotowane przez grupy zajmujące się dramą. Tego samego dnia wieczorem odbyło się pożegnalne przyjęcie, na który zaprezentowano wieczorki narodowe. Przyjęcie pożegnalne Na piątkowy wieczór, po całym tygodniu wspólnej pracy i zabawy, zaplanowano uroczystą kolację, podczas której miały nastąpić pokazy kulturowe poszczególnych grup z różnych części Europy. Uczniowie zebrali się jeszcze przed czasem na próbę generalna lub by jak zwykle przed codziennymi zajęciami związanymi z projektem porozmawiać z nowymi kolegami na rożne tematy, ale już mniej poważne niż zwykle. Przecież zaprezentowaliśmy już nasze prace i mogliśmy cieszyć się z tego, że możemy być w Norwegii, i to w takim gronie! Nic dziwnego, że niektórzy już wówczas zaczęli długie pożegnania, wymianę adresów, zdjęcia grupowe.. Punktualnie o 19.00 drzwi otworzyły się i uczniowie zaczęli wchodzić do środka. Sala gimnastyczna zamieniła się w restaurację z czterema długimi stołami, które zostały nakryte niebieskimi obrusami i bogato zastawione napojami. Po drugiej stronie pomieszczenia ustawiono olbrzymie naczynia z ryżem, gulaszem, surówką i sosami, z głębi zaś dochodził kuszący zapach domowych ciast. Zajmowanie miejsc w taki sposób, by nikt nie siedział obok kolegi z tego samego kraju podkreśliło główny cel wieczoru – integrację, zjednoczenie młodzieży, wymuszając rozmowy wyłącznie w języku angielskim (by wszyscy mogli zrozumieć innych i wypowiedzieć swoje zdanie). Kiedy wszyscy usiedli na swoich miejscach norweska grupa z klas z programem matury międzynarodowej powitała zebranych w ich własnych językach; dziewczęta ubrane w tradycyjne stroje zwane „Bunad” wykonały uroczysty taniec narodowy, podczas gdy jedna z nich grała na skrzypcach ludową melodię. Chwilę później, Norwegowie zaprosili reprezentantów poszczególnych krajów by odpowiedzieli na trudne pytania dotyczące pobytu, atrakcji turystycznych i samej Norwegii. Polskę reprezentował Wojtek Cymes. Po tym krótkim wstępie rozpoczęto wydawanie posiłków, wprawdzie nie do końca tradycyjnych, ale bez wątpienia bardzo smacznych, o czym mogły świadczyć uśmiechy głodnych uczniów, biorących kolejne dokładki. Podobnie było i z ciastami; te „rozeszły się” jeszcze szybciej niż główny posiłek. Kiedy wszyscy najedli się i napili do woli, rozpoczęła się cześć artystyczno – kulturalna. Pierwszą grupą prezentującą mieli być Polacy. Nasz pokaz składał się z dwóch części: konkursu na najlepiej powiedziany „łamacz języka” oraz z piosenki. W konkursie reprezentanci (3 osobowe zespoły) zmierzyli się m.in. z „mama ma mamałygę” i „żółw żuł żuchwą żurawinę”, a w finale, który trzeba było niestety przyspieszyć, z powodu braku czasu, ze sztandarowym łamaczem: „chrząszcz brzmi w trzcinie..”. Wprawdzie wypowiadane zdania nie były tak dźwięczne jakby można by tego wymagać od Polaka, ale biorąc pod uwagę trudności z wymówieniem niektórych głosek, niektórzy uczestnicy nie tylko sprostali wymaganiom, ale doszli niemal do perfekcji. Tak wiec na przykład ku zdziwieniu jury, pod przewodnictwem naszej opiekunki i nauczycielki języka polskiego pani Julianny Lesiak, jedna ze Szkotek powiedziała to trudne zdanie o chrząszczu prawie bezbłędnie i wygrała konkurs, mimo iż faworytką była Finka, która przez pewien czas mieszkała w Polsce. Po rozstrzygnięciu konkursu wyjęliśmy nasze kolorowe obrazki, ilustrujące tekst piosenki „Szła dzieweczka do laseczka” i rozpoczęliśmy śpiewanie – przedstawienie. Nie chwaląc się zbytnio trzeba obiektywnie stwierdzić, że otrzymaliśmy najwięcej oklasków. :) Po polskiej grupie lekcję tańca rozpoczęły włoskie dziewczęta, których pokaz również przypadł wszystkim do gustu mimo utrudnienia, jakim niewątpliwie był brak chłopców z Włoch. Włoszki na zmianę tańczyły więc czwórkami i parami obracając się to w jedną, to w drugą stronę, szybko i lekko w takt muzyki. Ponieważ reprezentacja Anglii składała się tylko z 3 uczestników a raczej uczestniczek, dziewczęta zdecydowały się zaśpiewać piosenkę z niewielka pomocą ich nauczycielki. Piosenka o Liverpoolu, mimo iż również ilustrowana okazała się trudnym zadaniem, zwłaszcza a capella, lecz drobne pomyłki spotkały się wyrozumiałością, gdyż liczyło się nie tyle samo wykonanie, ale chęć i odwaga, jaką pokazały śpiewaczki. Szkoci, których grono powiększyło się o vicedyrektora szkoły, który specjalnie przyjechał na uroczystą kolację nie skorzystali ze sceny. W wolnej części sali zaprezentowali ludowy taniec, oczywiście w tradycyjnych strojach, charakterystycznych zwłaszcza u mężczyzn (kilty). Finowie przygotowali przedstawienie, w którym przedstawili m.in. produkty (takie jak telefony Nokia), pochodzące z ich kraju. Oczywiście nie zapomniano, o św. Mikołaju:). Fenomenalną aktorką okazała się, … która w niesamowity sposób odegrała rolę dziecka. Zachwalała ona m.in. cukierki, którymi potem Finowie dosłownie zaatakowali publiczność. Niestety większości uczniów i nauczycieli cukierki nie przypadły do gustu i głośne okrzyki dla fińskiej grupy wznosili z wykrzywionymi ustami. Pokazy zakończyli gospodarze piosenką, hymnem narodowym i solówką jednej z uczennic, której już przy drugim refrenie pomagała swymi glosami prawie cala sala, a solistka początkowo zdezorientowana ośmieliła się na koniec i radośnie dokończyła piosenkę bisując ostatnie zwrotki. Piosenka zapadła głęboko w uszy i w serca i wiele osób nuciło ją jeszcze kilka dni później. „Don’t know where, don’t know when, but we’ll meet again...” Trudno było uwierzyć.. Ostatnie oklaski i już koniec wspólnych przygotowań, mozolnej pracy nad projektem, wycieczek, zabaw i posiłków.. Niektórzy jeszcze planowali zostać na przyjęciu w domu jednego z uczestników, ale dla większości był to moment pożegnania. Sala opustoszała a sprzątanie jej było ostatnią pracą międzynarodową, po czym bye i see you dało się słyszeć w całym holu. Zupełnie jakbyśmy mieli zobaczyć się znowu w szkole w poniedziałek. Tak się stać nie mogło, ale dlaczego mielibyśmy żegnać się na zawsze? Możemy przecież spotkać się za rok, już nie w Norwegii, ale może gdzieś indziej a chociażby w Internecie. :)
|
||
Copyright © 2003-2005 Paweł Gabryelewicz & Łukasz Łusakowski |
||